poniedziałek, 16 grudnia 2013

Rozdział 1. Znajdź, zabij. Będę czekać.



Nerwowo przygryzałam dolną wargę, co chwilę jednak puszczając, by krew nie poleciała z niej, całkowicie przypadkowo. Nie mogłam się na niczym skupić, w głowie miałam wczorajsze spotkanie z Alexandrem i dostanie zadania.
„Znajdź, zabij. Simon Prince. Będę czekać.
- O.”
Kto nami rządził? Kto próbował zrujnować nasze życie? No dobrze, nasze życie było już totalnie zrujnowane. Musiałam porozmawiać z Christianem. Sama nie mogłam wyruszyć na polowania. Dodatkowo nic nie wiedziałam o tym całym Simonie, a mój chłopak był najlepszym informatorem na całym świecie. A jeśli i on o czymś nie wiedział – dowiadywał się w ciągu godziny. Dziewczyną blondyna byłam już od dobrych czterech lat i nie zamierzałam tego zmieniać. On najwyraźniej też nie. Czy tworzyliśmy idealny związek? Takiego nie ma. Byliśmy zgodni, choć miewaliśmy czasem gorsze dni. Dobrze, może przesadziłam z tą zmianą. Ostatnio między nami jest coraz gorzej. Zadania od tajemniczego „O”, albo tajemniczej, sprawiają, że nie mamy dla siebie czasu. Do tego dochodzi nauka, z którą u mnie jest… dno.
- Panno Steele!
Usłyszałam tylko swoje nazwisko, jakby wołała mnie moja podświadomość i dalej bazgrałam coś na kartce. Dopiero, kiedy Anastasia szturchnęła mnie w ramię zrozumiałam, że to nie głos w mojej głowie a nauczycielka od biologii. Jęknęłam cicho, kiedy wyrwała mi spod rąk kartkę. „Cholera!” – warknęłam w głowie.
- Simon? Kim jest Simon? Zdradzasz Christiana?
Zapytała dość wrednym głosem, odruchowo patrząc po sali. Dzięki Bogu, byłam rok młodsza od niego, dlatego nie musiał widzieć całej tej sytuacji. Jednak ja spaliłam buraka. Ze złości. Zaciskałam pięści, która trzymała Ana. Ułożyłam usta w jedną linię. „Uspokój się, Clary.” – powtarzałam sobie w głowie, ale na nic. Kopnęłam krzesło, zgarnęłam torbę z ziemi i opuściłam salę. Pani Brown krzyczała, że mam udać się natychmiast do dyrektora, ale mi się nawet o tym nie śniło. Zaciskałam coraz mocniej pięści, czując, że zaczynają piec. Nie mogłam pozwolić, żeby moce wyszły na wierzch. Już po chwili zostałam oblana falą zimnego powietrza. Zamknęłam drzwi szkoły, biorąc kilka głębszych wdechów. Musiałam się uspokoić. Z torby wyciągnęłam paczkę papierosów. Czerwone Nevady. Nie drogie, a mocne i odpowiednie. Trzęsącymi rękami znalazłam jakoś zapalniczkę i od razu odpaliłam szlugę. Ogólnie nie paliłam, tylko w takich sytuacjach jak ta – kiedy czułam, że moje dłonie zaraz zrobią się fioletowe. Szybkim krokiem udałam się na trybuny, by móc też zobaczyć, jak ćwiczy inna klasa. Prawdopodobnie… Spojrzałam na godzinę. Miałem zegarek na rękę nie tylko po to, by móc wiedzieć, jaki jest czas, ale do kontaktu z Tamtym Światem, jak pospolicie nazywaliśmy Drugi Świat. Skończyłam palić tuż przed schodami. Wręcz biegiem po nich weszłam, siadając na najwyższej ławce. Otworzyłam swój pamiętnik, po raz kolejny zaczynając coś bazgrać. Litera „S”, a potem kolejne.. „I”, „M”, „O”, „N”. Przy przedostatniej zatrzymałam się, zagryzając wargę. Kim była osoba, kierująca naszym życiem? Trzymająca nas w domu?
- Znowu paliłaś. – Pisnęłam, wypuszczając długopis z ręki. Wzięłam głęboki wdech, podnosząc głowę w stronę blondyna. Alexander Jonathan Grey. Czy on zawsze musi mnie tak straszyć? Wywróciłam oczami, cicho wzdychając. Skinęłam tylko głową na potwierdzenie, patrząc na niego błagalnym wzrokiem. – Christian się nie dowie, ale musimy pogadać.
- O co chodzi? – Zapytałam, marszcząc czoło. Wyglądał na zaniepokojonego, a przy okazji tajemniczego. Jak zwykle, chociaż to martwienie się nie bardzo mi pasowało. Podrapał się po głowie, przeczesał palcami włosy i spojrzał mi prosto w oczy. Wiedziałam jedno. Nie chodzi ani o niego, ani o mnie, ani o Anastasię. Zagryzłam dolną wargę, ale delikatnie, by nie przegryźć jej do krwi. – Alex, do cholery, co się dzieje? – Warknęłam, zaciskając pięści. On tylko usiadł obok, oparł łokcie o kolana i schował twarz w dłonie. Coś się działo, a ja nie miałam pojęcia co, bo jak na razie Grey był tak tajemniczy, a ja w porównaniu do Any nie potrafiłam czytać w myślach.
- Chris…
- Tak, zorientowałam się, że on. Możesz mi powiedzieć, o co chodzi, czy się w życiu nie doczekam?! – Podniosłam długopis, wrzucając go do zeszytu, który już po chwili znalazł się na swoim miejscu – pomiędzy książkami do biologii. Założyłam ręce na piersi.
- Posłuchaj, zerwał się dzisiaj z lekcji, nie powiedział dlaczego. Miałem ci nie mówić, według jego prośby, ale wiem, że i tak się wszystkiego dowiesz od Any, której nie umiem nie wpuścić do swojego umysłu, więc wolałem, żebyś dowiedziała się ode mnie. I znalazłem jeszcze to. – Wyciągnął z kieszeni czarnych spodni biały papierek. W sumie czemu on nie ćwiczy na wychowaniu fizycznym? Czyżby treningi w domu go zmęczyły? – A ty czemu nie na biologii? – Wzruszyłam ramionami, odpowiadając krótkie „kłótnia”, po czym otworzyłam malutki liścik.
„Znajdź, zabij. Adette Prince. Będę czekać.
- O.”
Prince… Zgniotłam karteczkę, wrzucając ją do kieszeni bluzy. Moja twarz mimowolnie zamieniła się w grymas, jaki występował u mnie ostatnio bardzo często.
- Ja mam zabić Simona. Simona Prince. – Mruknęłam, patrząc wprost na przyjaciela. Podał mi swój telefon, pokazując wiadomość tekstową:
„Znajdź, zabij. Tante Prince. Będę czekać.
- O.”
O co tutaj chodziło? Dlaczego ten ktoś chciał się pozbyć wszystkich o tym samym nazwisku? Nagle poczułam oślepiające fioletowe światło. Cholera, nie zdążyłam zapanować nad mocami. Szybko jednak Alexander narzucił na moje dłonie swoją czarną bluzę, patrząc na mnie uważnie, trzymając mnie za ramiona. Kilka głębszych wdechów i pieczenie ustało. Musiałam się dowiedzieć, dlaczego ta rodzina tak bardzo zawiniła naszej kochanej przyjaciółeczce. Ale najpierw musiałam odnaleźć Christiana. Wstałam z miejsca. Zeszłam po schodach na dół, wiedząc, że mój przyjaciel zrobi to, co ja. Miałam rację. Gdy się odwróciłam był tuż za mną.
- Idź po Anastasię. Spotkamy się w domu. – Skinął głową i już go nie było.




CZEŚĆ!
Zaraz mnie zjedziecie, że jest bardzo krótko. Wiem. Ale ja tak lubię. tak trzymać Was w niepewności.
Jak myślicie, o co chodzi? Kim jest rodzina Prince?;3 Gdzie podział się Chris? <3
Drugi rozdział postaram się napisać trochę dłuższy, ale może później.;)

Love ya <3  

7 komentarzy:

  1. Chce wiecej! :p
    Informuj mnie prosze o kolejnych rozdzialach. :) -@haapee_

    OdpowiedzUsuń
  2. Końcówka chyba najbardziej mnie zaciekawiła. Czekam na kolejne rozdziały.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow ! Super ! Z utęsknieniem czekam na więcej *.*

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaczyna się ciekawie :P Czekam na kolejne :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie czytałam opowiadania fantasy... A nie! Raz czytałam. No, ale to tylko raz. I było bardzo dobre :) To też się na takie zapowiada, także informuj mnie, najlepiej na twitterze @xLisek
    Kilka rad:
    1. Unikaj powtórzeń.
    2. Zwiększ czcionkę
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Kojarzy mi się trochę z książką Sorry Zorana Drvenkara jest coś podobnego ale mi się podoba tylko że jedna z przyjaciół ginie i oni są zwykłymi ludźmi z problemami takimi jak się borykamy w normalnym życiu : )

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdział ciekawy, co prawda krótki. Jednak nieźle trzyma w niepewności i miałam zadać te same pytania co zostały wymienione. Miałam problemy z czytaniem, gdyż czcionka jest dość mała, ale i tak czyta się bardzo płynnie i szybko.
    I właśnie, gdzie się podział Chris? Dlaczego została notatka w tym momencie przerwana? :(
    Wyłapałam kilka powtórzeń, ale nie zakłócają one całości rozdziału - jestem wybredną czytelniczką ;P
    Jeżeli to nie problem, prosiłabym po poinformowanie mnie o nowym rozdziale, najlepiej tutaj : forgotten-blood.blogspot.com ewentualnie na nk ;p

    Z uszanowaniem, madeleine f ;)

    OdpowiedzUsuń